wtorek, 15 lutego 2011

po feriach...


Sesja sesja i po sesji...

Ferie ferie i po feriach



Czas w Norwegii - jak zwykle minął szybko, to niekoniecznie aż w tak miłej atmosferze jakbym sobie tego życzyła.
To miejsce zmienia ludzi, nie wiem, czy wszystkich , ale Polaków na pewno i to niestety nie są zmiany na lepsze. Ludzie tracą poczucie własnej wartości, na rzecz jakichś chorych wyimaginowanych cudzych wizji, stają się sobie obcy, złośliwi, zazdrośni, przebiegli i podli. Smutne... Nie rozumiem tylko po co, czy tak ciężko być sobą? Człowiek człowiekowi wilkiem... nie trzeba wojny, by te slowa znów stały się aktualne. Wystarczy wyjechać za granicę, gdzie Polak Polaka prędzej uśmierci niz mu bezinteresownie pomoże.
Nie myślę o sobie, bo mnie spotkało wiele dobrego i mam nadzieję,ze jeszcze spotka, bo trafiam zwykle na dobrych ludzi. choć czasem niestety i moja intuicja zawodzi... ale porażki są wpisane w nasze życie i uczymy się na błędach. Ja swoje wiem,ze nadal będę popełniać, bo natury swojej nie zmienię i cały czas będę wierzyc w ludzi. Może naiwnie...



beznadziejny był ten początek... wiem... ale musiałam :)

gdy doleciałam do Oslo - było 0 st. - nieprawdopodobne jak na Norwegię i tę porę roku ;) sielanka na pograniczu temperatur ujemnych i dodatnich trwała krótko - może 2 dni. Po czym powrócił poczatkowy nie za mocny, koncowo - bardzo konkretny , bo siegajacy -30 stopni mróz! Chciałam zimę, to dostałam;p no ale na to norweskie cudowne, nawet mrozne słońce - czekałam prawie miesiac, bo styczen w w-wie był okropnie szary i ponury! bleeeh!



Były zakupy małe - bo niestety promocje zimowe były na wyczerpaniu ;] ale udało się upolować kurteczkę w Esprit :) bo kurtki ciepłej i porządnej szukałam dość długo, ale oczywiscie bez rezultatów. ta nie jest szczytem marzen, ale huk - nie mogłam jechać na skoki w płaszczyku ;p
ogólnie czas spędzony bardzo sympatycznie - spotkania towarzyskie, co wieczor drinkowanie, kilka imprezek, dużooo jedzenia (Ulu kulka powróciła do kraju;p) - naprawde kocham to miejsce:)



Skoki - jak zapewne niektórzy oglądali - udane, zwłaszcza drugiego dnia, gdzie Nasz Malyszek był 3. Ja byłam niestety w sobotę. Niestety , bo było ponad -20 st. nie dało sie wytrzymać tam na górze chocby godziny.. niestety.... Zobaczyłam Mamucią skocznię, jednak warunki pogodowe odebraly wszelką frajde z wyprawy do Vikersund. i nie było mojego ulubionego Kofflerka, wiec lipton;p a jeśli za rok znow sie pojawię - tylko Lilehammer - tam to jest najlepszy klimat;]

a teraz trzeba wrócić do normalności... w koncu ogarnac sie i zacząć dzialac... zwłaszcza w kwestii doktoratu, bo mnie mój promotor przechrzci;p hehe
Ściskam mocnoo Kochane moje :*
myśle, że Kićka mnie zmotywowała do powrotu tutaj :P
:* Wasz Fluk!

piątek, 4 lutego 2011

po styczniu...


z jednej strony zapierdzielał jak szalony, z drugiej - przez natłok wydarzeń - dłużył niemiłosiernie...


sesja - zaliczona, na szczęście egzaminy tylko 3... wiec luzik;]

meczy dużo miałam.... przygód siatkarskich i różnych zawirowań też było trochę.
bardzo smutnym i nieprzyjemnym momentem stycznia była śmierc mojego dobrego wujka... to pierwsza śmierć kogos na tyle bliskiego mi w kontekscie rodziny... nie bylo i w sumie wciaz nie jest fajnie... pewnych rzeczy nigdy sobie chyba nie przetłumacze i nie zrozumiem...
ale wiem jedno - uwazajcie na szpitalach i w razie sytuacji kryzysowych same trzymajcie rękę na pulsie nie pozostawiajac jej tylko lekarzom, ktorzy w sporej mierze mają wszystko gdzies, bez wiekszego zmuszania się do kombninowania na rózne sposoby by komuś pomóc... :(
Ferie... zaczełam 31. - ostatnim egzaminem . a dzis lece do Norwegii :) trzymajcie kciuki bym nie zamarzła;p

przepraszam za te kiepską frekwencję... ale ... jakos tak weny brak.
ściskam!

Wasz Fluk! :)

sobota, 1 stycznia 2011

HAppy NeW 2011 YeaR !!!!





Kochane moje,

życzę Wam wszystkiego , co najlepsze w tym nadchodzącym Roku!!!
By byl lepszy od ubiegłego, by marzenia się spełniały , a życie plynęło w beztrosce i spokoju!
Bądźcie szczęsliwe! :)))



mój sylwester - grzeczny i kulturalny w sumie ;]
niech ten rok będzie udany! :)

wtorek, 21 grudnia 2010

pourodzinowo - przedświątecznie :)


Nadaje do WAS już rok starszy FLuK ;p
tylko czy 24-letniej babie wypada się nazywać Flukiem? hmm... TAK;p i w dupie mam konwenanse:)

Urodziny jak zwykle w babskim gronie ;] mix Klubowo-Olecko-Uczelniany :) w każdym razie baaardzo udany ;] myślę, że dziewczynom też sie poodobało ;]
posiedzalysmy,pogadalysmy, popilysmy... niestety na klubbing dało sie wyciągnąć tylko kilka osób i Kasia A. dzielnie broniła Klubowego honoru :D

a w sobotę rano, obowiazek PAni wiceprezes wzywal- i ruszył Fluk pod Jasną Górę... niestety wydarzyło sie sporo przykrych rzeczy tam, nasz klub kibica zostal lekko nadszarpniety kretynizmem niektorych kolegow... ale wierze,ze wyjdziemy na prosto... choc przez ostatnie kilka dni napsuło mi to nerwów sporo... w kazdym razie poczatek byl spoko i mimo 3h snu, niemałego kaca dałam rade ;p filmiki na FB są ;]

a jutro już jadę do domku na święta ;] dawno mnie w domu nie było ;p hehe i jade na tydzien bo w nast. srode juz musze byc w w-wie, kolejny mecz;p

ściskam mocno!!:*

czwartek, 16 grudnia 2010

przedświątecznie....


w tym roku nawet to wychodzi bez echa.... a szkoda... ale jak sie ma ograniczone fundusze to cały smaczek wydawania pieniedzy na fajne, a niestety drogie prezenty pryska...

i zima w pełni.... lubię ją ;] kojarzy mi się z Norwegią :) takie zreszta foto wrzucam-norweskie;]

a wczoraj widziałam sie z Charlotte Naszą klubową, bo byla na koncercie w stolicy i kawka nam sie udała:* powtorze sie, ale kolejna klubowiczka na wielkiiiim plusie:)

to buziaki kochane na ten ostatni tydzien przed-świąteczny :*

niedziela, 5 grudnia 2010

Grudniowo....



Już nawet nic nie piszę o moim powrocie tu.... bo chyba nie dane mi będzie.... na razie. jakoś tak... bez weny. choc w sumie nic dziwnego - lubiłam się zawsze dzielić z Wami róznymi przygodami, epizodami z imprez, wyjazdami, snami.... a ostatnio to wszystko umarło;/ jest beznadziejnie , jesli chodzi o zycie imprezowo-towarzyskie, wiec... dlatego nie chcac Wam regularnie smęcić jak teraz - nie piszę...




Jutro Mikołajki :) Fajnie, że znowu zrobiłyśmy NAszą klubową akcję, szkoda, że jednak większość sobie odpuściła... Ja swój prezent wysłałam - wystarczająco wcześnie, więc liczę na to, że bez opóźnien bedzie :)



a wczoraj bylam na meczu w Rzeszowie ;] upajałam się widokami zaśniezonych pól, drzew, domów... i to piękne słońce.... ja lubię zimę:) wydaje mi się, że to dlatego, że mi się kojarzy z Norwegią ;p hehe Miałam się spotkać z Naszym Klubowym Glamourkiem, niestety wybyla poza miasto i nie udalo sie.



To kochane - udanych Mikołajek :*

ściskam Was mocno :*


Foto z urodzin Elizy ;]

niedziela, 14 listopada 2010

po Irlandzku :)



cześć dziewczyny :)

należy mi się niezłe lanie za tę absencję... tyle że skończyła się wena, własciwie wena na cokolwiek... mały spadek materiału nastąpił...
czy to się zmieniło - nie wiem, ale zamierzam ku temu dążyć ;]
wypad do Irlandii miał być punktem numer 1 ;p
3 dni to niestety trochę mało, no ale...
po Dublinie połazilismy w piątek ,a w sobotę trip na Moherowe Klify :)
klify cudowne :)) ale poza tym w kraju się (może to i dobrze ;P) nie zakochałam - wolę swoją Norway :)
ściskam mocno Kochane!
Madzia zabrała sie za kolejna edycję mikołajek :) moze to jest jakas mysl,zeby nasz kontakt klubowy nie zamarł :)
ściskam :*