Ten czas tak leci......
Sobota - imieniny Elizy u Kasi - jak zawsze miło i sympatycznie ;) potem imprezka - klub - czarna muza - nocne spacery ;P eh ;) baaardzo nawet sympatycznie ;)
Niedziela.... naukowo - pod hasłem chemia... tylko wez sie czlowieku skup....... :|
i sie nie skupilam wystarczająco. egzamin zrobiła bardzo trudny;/ nei wiem, czy zdam, nie licze mocno na to.... jestem zla;/
na poprawe humoru wieczorem randka ;P i u swojej agi na dobicie skonczylam :P
Wtorek... zakupy w Factory z Malwiną.... choc zakupy to zdecydowanie za mocne słowo... bo polowanie az tak dobre nie wyszło. potem piwko z bratem, driny z laskami w Enklawie i znow nocny spacerek z kolega ;p
Środa.... dostalam okres, zdechły fluk :(( wieczorem pozegnalna imprezka u mojej Iwonki, potem mialo byc party z kolega.... no ale nie bylo. miał byc fajny spacerek. ale nie było. znaczy był, ale krótki i nie wiem, czy sympatyczny. no i mniemam ,ze był to ostatni spacer wspolny... :| no ale norma, wiec nikt sie nie dziwi;p
spałam u Iwonki, bo tak mi sie humor spsuł,ze nie chcialam jechac sama w nocy do siebei...
pogoda okropna;/
wynikow z chemii nei ma...
Moi promotorzy doktoratu nie odzywaja sie, a ja caly tydzien siedze i czekam az sie umówimy;/
eh.....
dupa dupa dupa;/






