Wczoraj bylismy w warszawskiem ogrodzie botanicznym w Powsinie ;)
wypizdowo, do tego pogoda bez rewelacji... bez sensu... jakoś trochę za wcześnie nam to wyszlo... i efektu nie było boskiego...
ogólnie baaardzo sympatycznie - jak zawsze zreszta w takim składzie ;p
w klubie mala gafa - bo pojawił sie kolga - ziom, z nową koleżanka... no i popsuł mi poczatek imprezy profesjonalnie;/
potem podlazł. coś sie tłumaczył. ogólnie dno... niestety. kolejne - męskie... eh .... w każdym razie po tej gadce humor mi wrócił ;p bo mógł sobie co najwyzęj popatrzec ;p chciał zatańczyć - ale odmowiłam - teraz juz ma sie zkim bawić, wiec nie spada! :P
[foty - makijaż flukowy proszę obczaić , ocenić ;) ]
powrót o 4. ... miałam wstać rano... ale nie dałam rady - nie, nie kac - ale ogolnie jakoś ostatnio - jak Tatty przyjechała - to miałam większą motywację żeby wstać rano :)
miłego weekendu kochane ;***





