
były grzeczne, kulturalne, trochę nudne....
Nie poznaję koleżanki - tekst przewodni :P
w niedzielę bylismy u dziadków - połaziłam sobie po lesie , w poszukiwaniu oznak wiosny,ale na tej syberii to jednak ciężko :P
ogolnie chory Fluk,totalnie.... myslalam,ze to angina i wzielam antybiotyk...ale chyba nie... chrype mam jak stary żul (a nie piłam przeciez ostatnio....) ,teraz jeszcze kaszelek....
wczoraj miałam spotkanie 1. stopnia z moim EX-best friendem....wtajemniczone kojarzą gabrysia.... pewnie... który z Irlandii wrocił do POlski dla swojej dupy, z ktore sie sie wczesniej rozstał,bo ona walnela mu rogi z jego kumplem (głupia mała pipa;/),ale wrócili do siebie, on wrocil do polski,są teraz w gdansku...a on, we wrzesniu napisał kilka zdan, w ktorych ewidentnie zrezygnował z naszych relacji,zeby jej nie denerwowac.... no i cisza trwała do wczoraj.... strasznie zabolała mnie jego decyzja ktora mogłam nawet zrozumiec, ale nie rozumiałam.... bo ogolnie laska jest beznadziejna... ;/ tyle ze on ją kocha. dlatego ja , usunełam sie w cien. a wczoraj usłyszałam kilkakrotnie przepraszam i ze po prostu głupio mu było po tamtym sie juz do mnie odezwac.... idiota...no.... nie wiem,co bedzie dalej.... ale nawet dał mi swój numer kom... eh.... strasznie to było głupie. znamy sie chyba juz 11 lat,zawsze kontakt non stop,nieewazne czy w polsce byl czy w irlandii... teraz nie gadalismy przez 8 m-cy.... mimo jego obecnosci w kraju.... ciezko.... ale Ula, jak to dobra Ula, wszystko wybaczy......
ogólnie pada deszcz.... bleh!
moge nie miec kilka dni neta w w-wie,wiec z góry uprzeadzam....
Sciskam mocnoo :****














